% składany – Nie wierzę !

Podczas jednego ze szkoleń objaśniałem zebranym (a byli to ludzie reprezentujący różne branże) na czym polega działanie procentu składanego. Pewna pani powiedziała: „A ja nie wierzę, że inwestując 300-400 zł miesięcznie za 30-40 lat będę miała milion złotych”. „I bardzo słusznie– powiedziałem – ponieważ to nie jest kwestia wiary, tylko… matematyki”. Wystarczy wrzucić te dane do arkusza kalkulacyjnego, a przekonamy się, że to prawda. Jednak zatrzymajmy się na tym skąd bierze się ten brak wiary.

Rok temu, na szkoleniu dla doradców finansowych zapytałem uczestników, kiedy pierwszy raz dowiedzieli się czym jest procent składany: w szkole podstawowej, średniej, na studiach, czy dużo, dużo później? Większość odpowiedziała: „Dużo, dużo później”. Albowiem o ile ktoś nie ukończył uczelni ekonomicznej, to nie miał okazji spotkać się z pojęciem procentu składanego. Moje pokolenie nie liczyło odsetek od lokat ani w szkole podstawowej, ani średniej. Z pojęciem „odsetek od odsetek” zetknęliśmy się dopiero w życiu dorosłym, a i to nie wszyscy. Zatem dlaczego mielibyśmy w to wierzyć? Gdy zapytamy Polaków w jaki sposób zdobyć pierwszy milion, to jednym głosem powiedzą, że pierwszy milion trzeba… – tak jest – ukraść! Kiedy zgłębimy temat i zapytamy: a kiedy Pan/Pani spotkał/a się z tym twierdzeniem po raz pierwszy, to najpewniej usłyszymy, po chwili namysłu, że pewnie gdzieś w dzieciństwie. I tym sposobem trafiamy do przekonań. Przekonań, czyli „prawd”, które słyszeliśmy mając 2,3,4 lata, a których wcale nie musieliśmy wtedy rozumieć. Jednak będąc dziećmi obserwowaliśmy reakcje naszego otoczenia: rodziców, dziadków, a później nauczycieli i kolegów. Reakcje na te właśnie „prawdy”.

businessRobot_over work

I jeżeli człowiek od dziecka miał wbite do głowy, że pierwszy milion trzeba ukraść, to w jaki sposób może uwierzyć, że można go też zarobić, czy zaoszczędzić (wyrzekając się części bieżącej konsumpcji)? Jeżeli ktoś wyniósł z domu przekonanie, że pieniądze szczęścia nie dają, to zapewne nawet nie podejmie żadnego wysiłku, aby poprawić sobie standard życia, poprzez dodatkowe działania, pracę itp. I wcale nie będzie to działanie świadome. To po prostu jest „wpisane” w umysł takiego człowieka. Dopiero jako dorośli ludzie dowiadujemy się, że część (czasem znaczna część) przekonań, które tkwią nam w głowach są przekonaniami ograniczającymi nas. Niekoniecznie tylko te związane z pieniędzmi. I dopiero, gdy zdamy sobie z nich sprawę, jesteśmy w stanie lepiej pokierować swoimi poczynaniami. Również tymi, które dotyczą naszych własnych finansów.