Chciwość? Ależ skąd!

W ostatnich dniach pojawiają się komunikaty, w których policja ostrzega przed nową formą oszustw.  Polega ona na tym, że do starszej osoby dzwoni nieznajomy z informacją, że ma do odebrania paczkę z zagranicy. I aby ją otrzymać należy wpłacić pewną kwotę tytułem cła. Jeżeli ktoś dał się na to nabrać, oszust szedł krok dalej i kolejnym żądaniem było wpłacenie dodatkowej kwoty, tym razem za ubezpieczenie tej paczki. I znów znaleźli się ludzie, którzy wpłacali te pieniądze (okazuje się, że poszkodowani wpłacali nawet kilka tysięcy złotych). Pytanie: czy naprawdę wszyscy

(więcej…)

Kropla wydrążyła skałę

Od lat doradcy finansowi starali się wyjaśnić swoim klientom na czym polega różnica pomiędzy nominalną a realną stopą zwrotu z zainwestowanych pieniędzy. I jakkolwiek bez większych problemów udawało się to w przypadku osób mających już pewną wiedzę o instrumentach finansowych i zasadach rządzących tym rynkiem, to w przypadku przeciętnej osoby, która liczyła jedynie na odsetki od lokat bankowych było to trudne. Tacy ludzie przyjmowali wiadomość o istnieniu zjawiska zwanego inflacją (aczkolwiek w ujęciu potocznym), ale uparcie twierdzili, że przecież i tak otrzymują odsetki od wpłaconych pieniędzy. I na nic zdawało się

(więcej…)

Czy dalej będzie rosło?

 

Zadaje pytanie klient. Pytanie kieruje do swojego doradcy w banku. Czy jest przekonany, że doradca ma taką wiedzę? Czy wierzy, że ten człowiek po drugiej stronie biurka jest mu w stanie na to odpowiedzieć? Wrócę do tego za moment.

Ale dlaczego klient/inwestor zadaje to pytanie? Czy rozważa zakończenie inwestycji na której już sporo zarobił i teraz chciałby zachować zyski? Czy jest wprost przeciwnie? Rynek mu uciekł i teraz chciałby  załapać się na wzrosty? Jeżeli jest na plusie, sprawa jest prostsza. Zyski już są, nie musi podejmować decyzji pod wpływem stresu lub wstydu jak w przypadku, kiedy miałby stratę. Teraz należałoby sobie zadać pytanie:

(więcej…)

Złoto jako klasa aktywów?

Tak, warto posiadać złoto. To oklepane stwierdzenie wraz z uzasadnieniem znajdziemy w internecie w dziesiątkach, jeśli nie setkach wywiadów czy filmów promujących i tłumaczących w co inwestować. Tu chciałbym się odnieść  do nieco innego aspektu inwestowania w złoto. Zresztą złoto jest tylko barwnym przykładem, w jego miejsce możemy wstawić kilka innych „dóbr”. O co chodzi?

(więcej…)

Przerzutka, a konstrukcja portfela

Rower. Mniej lub bardziej (zwłaszcza obecnie) skomplikowane urządzenie do przemieszczania się. Skomplikowany zwłaszcza wydaje się system przerzutek (szczególnie dla kogoś kto wychował się na składaku o nazwie Wigry 2). Obecnie przerzutki w rowerach mają 2-3 zębatki z przodu i 7-8 z tyłu. Tak w uproszczeniu. Interesujące są zwłaszcza te tylnie, gdyż to one poprawiają komfort jazdy. I tak, jadąc pod górkę dobrze jest ustawić przerzutkę na większej zębatce (wówczas wkładamy mniej wysiłku i zmniejsza się ryzyko iż „wyplujemy płuca”). A na prostej, płaskiej drodze możemy nabrać szybkości dzięki najmniejszej zębatce. To rowerzysta decyduje, w którym momencie użyć odpowiedniego przełożenia. Początkujący musi dać sobie trochę czasu, aż opanuje płynne zmiany, tak by jazda była przyjemnością, a nie męką. W każdym razie da się tego nauczyć:)

Ten krótki kurs obsługi roweru był mi potrzebny do pewnej analogii. Czytaj dalej „Przerzutka, a konstrukcja portfela”

7% czy 2 452 zł?

 

Od lat nie mogę przyzwyczaić się do specyficznej retoryki, którą posługują się niektórzy doradcy w bankach (a za nimi ich klienci).  Mój klient stracił na funduszu 20 000 zł – mówi opiekun klienta, czekając na reakcję słuchacza. I bywa tak, że jest oburzony, iż informacja o tak dotkliwej stracie nie powoduje u słuchacza choćby odrobiny współczucia. A dlaczego miałoby to spowodować jakąkolwiek reakcję, skoro ta informacja sama w sobie nic nie mówi. Dopiero jeżeli uzupełnimy ją o wyjściową kwotę inwestycji, uzyskujemy Czytaj dalej „7% czy 2 452 zł?”

Inercja niedziałania

Chcesz kupić laptop. Masz już upatrzony model, wiesz w którym sklepie mają go na stanie i jest tylko jeden problem… pieniądze. Nie, nie cena lecz ilość posiadanej aktualnie gotówki. Albowiem cenę już zaakceptowałeś, a wynosi ona 3000 zł. Niestety, ponieważ nie masz jeszcze do dyspozycji takich pieniędzy, to zgadzasz się trochę zaczekać, aż dozbierasz. I nagle zdarza się coś, czego się nie spodziewałeś. Przechodzisz obok tego sklepu w sobotę popołudniu i widzisz, że  twój upatrzony laptop został objęty promocją! Jego aktualna cena to 2100 zł. Jednak ta cena obowiązuje tylko dziś! To niedobrze – myślisz- ponieważ dzisiaj nijak nie zdobędę pieniędzy. A tu taka okazja. Koniec końców odchodzisz ze smutną miną. Dwa dni później, kiedy masz już pieniądze w kieszeni, zaglądasz do sklepu i widzisz, że „twój” laptop powrócił do wyższej ceny… ale nie do ceny wyjściowej. Kosztuje teraz 2500 zł. Pytanie: czy teraz, gdy masz już wolne środki zdecydujesz się na zakup?

(więcej…)

5 lat? To za długo!

Jeżeli wybierzesz się w podróż z Krakowa do Kielc lub z Tarnowa do Gorlic, to zauważysz że nie sposób przebyć tej trasy nie zaliczając wypukłości i wklęsłości terenu. A mówiąc po ludzku: górek i dolinek. Oczywiście takich tras w Polsce jest więcej. Nawet na terenach nizinnych rzadko jedziemy po idealnie płaskim terenie, na tej samej wysokości n.p.m. I pomimo, że pokonujemy  kolejne naturalne wzniesienia i zagłębienia, to na ogół docieramy do celu w przewidywanym czasie (lub tym który podpowie nam nawigacja:).

Ale jaki związek ma ten wstęp z inwestowaniem? Czytaj dalej „5 lat? To za długo!”

Argumentum ad ignorantiam

Ten łaciński tytuł to nazwa argumentu odwołującego się do ignorancji. Zjawisko to występuje wówczas, gdy stwierdzamy, że coś jest prawdą (lub fałszem), ponieważ nie jesteśmy w stanie podać przeciwstawnej argumentacji. Nie znamy prawdy, zatem zakładamy, że każde wyjaśnienie będzie dobre. Takiemu mistycznemu myśleniu łatwo się poddać kiedy zestawimy to co wiemy na pewno, z ogromem wiedzy, której zapewne nigdy nie będziemy w stanie zgłębić. Skoro nie można zaprzeczyć czemuś czego się nie wie, to błąd argumentum ad ignorantiam pozwala nam myśleć, że coś jest możliwe, bo nie potrafimy udowodnić, że tak nie jest. Brak dowodu nie jest ani potwierdzeniem, ani zaprzeczeniem. Trochę to pokręcone, prawda? Czytaj dalej „Argumentum ad ignorantiam”